Późnym popołudniem w Wągrowcu miało miejsce niecodzienne zdarzenie na jednym z lokalnych parkingów. Pewien mieszkaniec, obserwując z okna swojego domu, zauważył, że kierowca Forda porusza się pojazdem w sposób niebezpieczny i chaotyczny. 52-letni mężczyzna, zaniepokojony potencjalnym zagrożeniem dla innych użytkowników drogi, postanowił zareagować. Gdy zauważył, że Ford niemalże uderzył w zaparkowany obok samochód, zdecydował się interweniować osobiście.
Interwencja obywatelska
Świadek wydarzenia, nie wahając się ani chwili, wyszedł na zewnątrz i krzyknął do kierowcy, aby się zatrzymał. Na szczęście jego wołanie zostało usłyszane, a kierowca opuścił pojazd. Już w trakcie pierwszej rozmowy wyczuć można było od niego silną woń alkoholu, co skłoniło mężczyznę do wezwania policji.
Kontrola policyjna
Policjanci, którzy szybko dotarli na miejsce, przeprowadzili badanie alkomatem. Wynik był jednoznaczny: 24-letni kierowca miał w organizmie około 1,9 promila alkoholu. Podczas rozmowy z funkcjonariuszami przyznał, że wcześniej spożywał alkohol, w tym wódkę i piwo. Szybko wyszło na jaw, że nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami.
Brak ubezpieczenia i konsekwencje prawne
Dalsze dochodzenie wykazało, że samochód nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC. Wobec młodego kierowcy mogą teraz zostać wyciągnięte surowe konsekwencje prawne. Grożą mu kara pozbawienia wolności do 3 lat, grzywna od 5000 do 60000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 3 do 15 lat. Ponieważ nie był właścicielem pojazdu, decyzja o zabezpieczeniu finansowym zostanie podjęta przez sąd.
Interwencja obywatela oraz szybka reakcja policji zapobiegły potencjalnemu zagrożeniu na drodze, przypominając jednocześnie o konieczności odpowiedzialnego zachowania za kierownicą.
Źródło: KPP Wągrowiec
